Homilia: Wniebowstąpienie Pańskie, Rok A (1.06.2014)

Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.
(Mt 28, 16-20)

Drodzy bracia i siostry!

W ostatnim czasie na ekranach kin można było obejrzeć ekranizację książki „Niebo istnieje… naprawdę” o tym samym tytule. Opowiada ona o doświadczeniu czteroletniego chłopca o imieniu Colton, który cudem uniknął śmierci. Jednak po wyzdrowieniu zaczął opowiadać swoje doświadczenie nieba, w którym się znalazł. Potwierdzeniem autentyczności jego słów była znajomość faktów, o których nigdy nie słyszał. Dlatego warto sobie uświadomić, że niebo istnieje… naprawdę.

Z tej racji warto dziś zatrzymać się nad świadomością nieba w moim życiu. Święty Łukasz w kronikarskim zapisie Dziejów Apostolskich zanotował, że apostołowie „uporczywie wpatrywali się w Chrystusa gdy wstępował do nieba”. Dziś nasze oczy częściej są wbite w bruk, asfalt, ziemię aniżeli niebo. Nie martwimy się już jak Apostołowie, że Jezus został zabrany nam sprzed oczu, bo niejednokrotnie chcemy ukryć się przed Bożym spojrzeniem. Wydawać by się mogło, że Jezus pozostawił nas na zawsze.

A jednak przez Wniebowstąpienie Chrystusa ludzka natura znalazła swe dopełnienie w niebiańskiej chwale. Nim Chrystus opuścił apostołów, zapewnił o swojej obecności: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Drodzy bracia i siostry!

Pan Jezus wstępując do nieba wskazał nam cel naszej wędrówki i ukazał, gdzie jest wypełnienie naszego życia. To niebo. Dlatego nasze oczy powinny być skierowane tam, skąd ma nadejść Chrystus przychodzący w chwale. Perspektywa nieba winna kształtować nasze życie już dzisiaj. Jednak często jesteśmy tak pochłonięci sprawami doczesnymi, że zapominamy o niebie, do którego powinniśmy zmierzać. W historii możemy znaleźć szereg osób, które żyły pragnieniem nieba. I jedną z takich postaci jest jedna z najmłodszych kandydatek na ołtarze, Sługa Boża Antonietta Meo, sześć i pół letnia dziewczynka, która w doświadczeniu choroby nowotworowej nie traciła nadziei, ale starała się łączyć swoje cierpienia z Chrystusem. Pragnęła być jak najbliżej Boga, czego wyrazem są słowa zawarte w liście do Jezusa. Pisze tam: „Drogi Jezu, chcę być Twoją lampą, która pali się żywym płomieniem miłości i lilią, która zdobi ołtarz i Cię kocha”. Chciała zobaczyć Jezusa, aby móc Go bardziej kochać. Jej życie naznaczone chorobą stało się codziennym wybieraniem nieba.

Umiłowani w Chrystusie Panu, bracia i siostry!

Gdzie są zwrócone moje oczy? Czy staram się wpatrywać w niebo, szukać woli Boga, czy raczej swój wzrok kieruję ku pożądliwościom. Niedziela Wniebowstąpienia Pańskiego jest dla nas wezwaniem do dawania świadectwa o Chrystusie. Pan Jezus zostawił przed swoim odejściem do nieba wezwanie, „aby iść i nauczać wszystkie narody udzielając chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Każdy z nas, niezależnie od tego czy jest księdzem, siostrą zakonną, emerytem, listonoszem czy uczniem, jest wezwany do świadectwa wiary. Twoje życie ma stawać się wypełnianiem Chrystusowego nakazu. Jednak by być wiarygodnym przekazicielem prawdy objawionej, trzeba najpierw samemu pragnąć nieba.

Dziś łatwo nam powiedzieć, że nakaz Jezusa odnosił się do działalności Apostołów, nie do mnie. Ale czy na pewno? Przez sakrament chrztu świętego staliśmy się częścią Chrystusowego Ciała jakim jest Kościół. Z tej racji jesteśmy odpowiedzialni za misję ewangelizacyjną świata. Pan Jezus nie każe nam wykonywać rzeczy niemożliwych, ale wskazuje, byśmy dzielili się tym, czego sami doświadczyliśmy. Z kolei sakrament bierzmowania umocnił nas do „mężnego wyznawania wiary i postępowania według jej zasad”. Dlatego moi drodzy, nikt nie może być obojętny wobec głoszenia Ewangelii. Uwydatniają to również słowa, które słyszymy po błogosławieństwie końcowym na mszy świętej: „Idźcie w pokoju Chrystusa”. I nie chodzi tu tylko o doświadczenie pokoju, ale nade wszystko wyraża misję posłania do naszych środowisk: domów, rodzin, zakładów pracy czy szkół ze świadectwem Dobrej Nowiny o Chrystusie, który nas odkupił przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Jednak na tym się nie skończyło, bo Chrystus po zmartwychwstaniu wstąpił do nieba, gdzie na nas oczekuje.

Dlatego warto dziś przejąć się wezwaniem Chrystusa. Niech dzisiejsza uroczystość stanie się dla nas zaproszeniem do nieba, które jest dla nas otwarte przez Jezusa Chrystusa, gdzie będziemy żyć wiecznie, święci pośród świętych. Do tego przecież zostaliśmy powołani. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *