Homilia: Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski, Patronki Polski (3.05.2014)

Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
(J 19, 25-27)

Umiłowani w Chrystusie Panu bracia i siostry!

Historia Polskiego Narodu od wieków naznaczona jest obecnością Maryi. I tak od pierwszej pieśni w ojczystym języku – Bogurodzicy, którą śpiewali nasi dziadowie na polach Grunwaldu, aż po powtarzany każdego dnia Apel Jasnogórski, gdzie zapewniamy Maryję o naszej obecności, pamięci i wierności, Maryja znajduje szczególne miejsce w sercu każdego Polaka. I nie jest przypadkiem, że Maryja została obrana Królową Polski przez króla Jana Kazimierza w 1656 roku. Kolejne decyzje papieży: Piusa X, Piusa XI ustanawiające święto Maryi pod tym wezwaniem oraz ogłoszenie Maryi Główną Patronką Polski w 1962 r. przez papieża Jana XXIII stawały się przypieczętowaniem maryjnego rysu duchowości naszego narodu.

Wierni wielowiekowej tradycji przychodzimy dziś, 3 maja aby uroczyście czcić Maryję jako naszą Królową i Matkę. Musimy mieć świadomość, że Królewska godność Maryi ma swoje źródło w tym, że najpierw stała się naszą Matką. Maryja może stać się Twoją Matką tylko wówczas, gdy ty staniesz się Jej dzieckiem. I chociaż na świecie zdaje się nie być sytuacji Matki bez dziecka, ani dziecka bez Matki, to jednak Maryja coraz częściej staje się Matką bez swoich dzieci. W Ewangelii usłyszeliśmy, że Jezus najpierw oddał nas w osobie Jana jako dzieci swojej matce Maryi, a następnie uczynił Maryję matką Jana i całego Kościoła. Potwierdzeniem tej wymiany stały się słowa: „I od tej godziny uczeń wziął ją do siebie”.

Maryja przyjęła wszystkich za swoje dzieci, ale my wciąż mamy problem, aby Maryję uczynić swoją Matką. Ona jest tą, „która wszystko rozumie, [matczynym] sercem ogarnia każdego z nas. Ona zobaczyć dobro w nas umie i jest z nami w każdy czas” (Była cicha). A nam tak trudno dziś przyjąć Maryję jako Matkę, bo Ona ciągle powtarza nam wskazując na Chrystusa: „Uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Wzywa nas w ten sposób do wierności Chrystusowi w znaku krzyża, najwyższej służby aż do ofiary z życia. Tak jak ona pozostała wierna do momentu, gdy oglądała śmierć swojego Syna.

My pielgrzymujemy do sanktuariów maryjnych rozsianych po polskiej ziemi i na całym świecie: na Jasną Górę, do Krasnobrodu i Kodnia, do Wąwolnicy i tu na Górę Chełmską. Przed najczulszą z matek wylewamy swoje łzy i jesteśmy gotowi do manifestacji swojej wiary w Boga. Jednocześnie tak często swoim postępowaniem zapieramy się Chrystusowego Krzyża. Idziemy do Maryjnego Tronu, a chwilę później wybieramy grzech niosący śmierć: obmowę, plotki, kłamstwo, obłudę, zabobony, nienawiść, pożądliwość czy nieczystość. Ale tak dziecko Maryi nie postępuje…

Przyjąć Maryję do swojego życia, to naśladować jej styl: pokornej i cichej służebnicy Pańskiej, tej która pierwsza uwierzyła słowu danemu od Boga. I na nic się zda nazywać Maryję Matką czy Królową jeśli zabraknie miłości do Chrystusa, jej syna. Być dzieckiem Maryi, to iść prostą drogą do nieba naśladując jej cnoty. Jak dziecko jest podobne do swoich rodziców, tak my mamy upodabniać się do Maryi, aby prawdziwie stawała się naszą matką. Przypominał o tym św. Ludwik Maria Grignion de Montfort: „Podobnie jak w porządku naturalnym i cielesnym dziecko ma ojca i matkę, tak w porządku nadprzyrodzonym i duchowym mamy Ojca – Boga i Matkę – Maryję. Wszystkie prawdziwe dzieci Boże i wybrani mają Boga za Ojca, a Maryję za Matkę, a kto nie ma Maryi za Matkę, ten nie ma Boga za Ojca” (Traktat o prawdziwym nabożeństwie do NMP, nr 30).

Drodzy bracia i siostry!

Każdy z nas ma szansę dziś stanąć pod krzyżem Jezusa Chrystusa i przyjąć jako swoją matkę Maryję – matkę Boga. Ona stanie się dla jej czciciela radością, pocieszeniem i umocnieniem w czasie doświadczeń. Pisał o tym jezuita, o. Karol Antoniewicz w pieśni „Panie w ofierze Tobie”, gdzie jak refren pojawiają się słowa: „Jest ta myśl błoga, jest ta myśl droga, że matką moją jest Matka Boga”.

I nie ulegajmy tu ckliwości pełnej emocji. Przyjęcie Maryi jako Matki jest nade wszystkim konsekwencją Jezusowego testamentu danego z Krzyża. Maryja staje się drogą, środkiem do spotkania z Chrystusem. Przypominał o tym św. Jan Paweł II: „Tak jak Księżyc świeci odbitym światłem Słońca, tak też niepokalane piękno Maryi jest całkowicie związane z pięknem Odkupiciela. Matka odsyła nas do Syna; przez Nią dochodzi się do Chrystusa” (Rozważanie przed modlitwą «Anioł Pański», 8.12.2001, nr 2).

Być dzieckiem Maryi to wreszcie zawierzać jej opiece swoje życie i z nadzieją patrzeć w przyszłość, do niej się zwracać we wszystkich utrapieniach jednocześnie mając świadomość, że już zostało się wysłuchanym.

Na zakończenie wsłuchajmy się w poetycką litanię współczesnego poety, która niech stanie się wołaniem dziecka do Matki o ochronę przed grożącym niebezpieczeństwem, które i dziś nie omija naszego narodu:

O Królowo, Jasnogórska Pani,
nie opuszczaj nas!
Z ciemnej, strasznej dni naszych otchłani
racz wybawić nas!
W zniewoleniu ciał, dusz i serc naszych
nie opuszczaj nas!
Z wrogiej mocy, która się panoszy
racz wybawić nas!
W czas rozdarcia naszego narodu
nie opuszczaj nas!
Od uczynków zrodzonych niezgodą
racz wybawić nas!
W tej powtórnej dziejów naszych nocy
nie opuszczaj nas!
Z obcych kajdan, ucisku, przemocy.
racz wybawić nas!
W bezsilności samotnej: wśród świata
nie opuszczaj nas!
Od obcego ciemiężcy i kata
racz wybawić nas!
O, królowo, Jasnogórska Pani,
nie opuszczaj nas!
Z ciemnej, strasznej dni naszych otchłani
racz wybawić nas!” (Autor: Jan Baliński)

Nie bójmy się postawić wszystkiego na Maryję, która już stojąc pod krzyżem wzięła każdego z nas za swoje dzieci i jak kochająca matka troszczy się o potrzeby swoich dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *