Homilia: IV Niedziela Adwentu, Rok B (21.12.2014)

DSC_7731Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.
(Łk 1, 26-38)

Drodzy bracia i siostry!
Zapewne już w wielu naszych domach odbyły się przedświąteczne porządki, gdzieniegdzie już zaczęły się kulinarne eksperymenty świąteczne, zapewne większość z nas już zaopatrzyła się w prezenty. Wszystko to świadczy, że święta zbliżają się wielkimi krokami. Świąteczny nastrój odczuwa się już z daleka.

Ale na chwilę zatrzymajmy się nad dzisiejszą liturgią słowa, gdzie nie ma mowy o zakupach, potrawach na świątecznym stole czy pięknie przyozdobionej choince. Co więcej, liturgia słowa nic nie mówi o świętach. Mówi natomiast o treści tych świąt, które za kilka dni. Powtórzę, za kilka dni będziemy przeżywać.

Ostatnio pewien znajomy dzielił się wspomnieniami, kiedy na przedświątecznym opłatku dość dużej firmy pracownicy wraz z zarządem składali sobie życzenia. On, jako człowiek wierzący życzył ludziom na pierwszym miejscu Bożego błogosławieństwa. W pewnym momencie okazało się, że te same życzenia składał ateiście, który zadał mu pytanie: „a od siebie, czego mi pan życzy”?

To wydarzenie powinno dać nam do myślenia, bo co jest treścią świętowania tych wszystkich ludzi, którym nawet na myśl nie przyjdzie pójść do Kościoła i złożyć hołd nowonarodzonemu Bogu-Człowiekowi? A co jest treścią świętowania tych, którzy w zabieganiu świątecznej gorączki zapomną o tym, co najważniejsze? Spotkaniu z Chrystusem, który nadaje sens świętowaniu?

Liturgia Słowa dzisiejszej niedzieli ukazuje nam zapowiedź budowania domu Boga. Dawid nie wybudował okazałej świątyni. Uczynił to dopiero jego syn, Salomon, ale za samo pragnienie Bóg obiecał Mu, że to jemu Pan zbuduje dom wzbudzając potomka. Tym potomkiem był Jezus Chrystus, którego zwiastował Archanioł Gabriel.

Drogi bracie i siostro, a jaki dom Ty wybudujesz Bogu?
Święta Bożego Narodzenia są wysławianiem tajemnicy Boga-Emmanuela, „Boga z nami”, który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. I może się okazać, że w przedświątecznych przygotowaniach zapomnisz o tym, co najważniejsze. Wiele osób perfekcyjnie posprząta swój dom, ale nie wystarczy im czasu na uporządkowanie własnego serca. Dzisiejsze kolejki do konfesjonałów są ostatnim dzwonkiem, aby odbudować dom dla Boga, bo serce człowieka jest Jego pierwszym domem. Zresztą, tak było gdy Bóg stwarzał człowieka na swój obraz i podobieństwo czyniąc w ten sposób człowieka „świętą w Panu świątynię”. Przypomina nam o tym Maryja w scenie zwiastowania, która przyjmuje pod swoje serce Syna Bożego stając się na dziewięć miesięcy Jego domem.

Twoje serce również ma stać się godnym mieszkaniem dla Boga, który już nadchodzi aby lud swój zbawić. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę na ostatnie słowa proroctwa Natana, jakie wypowiedział do króla Dawida: „Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki”. To jest także obietnica dla każdego z nas, bo jesteśmy uczestnikami Nowego Przymierza, które stanowi wypełnienie tej obietnicy. Ale moi drodzy, to dla nas także wielkie zobowiązanie, aby faktycznie moje serce było domem Pana Boga nie tylko dziś i jutro czy Święta Bożego Narodzenia, ale każdego dnia. I te kolejki niestety pokazują, że to ciągle jest teoria. Bo często w ostatniej chwili szukamy kościoła, aby się wyspowiadać. I dobrze, że tak jest. Ale stanu łaski uświęcającej nie możemy zawężać do jednych i drugich świąt. To jest sprawdzian naszej chrześcijańskiej dojrzałości. Gdy budujemy dom Bogu nie od święta, ale na co dzień.

świętaDrodzy bracia i siostry, pośród przedświątecznej gorączki, przygotowań i listy niezałatwionych spraw, warto na chwilę się zatrzymać i zadać sobie trud wniknięcia w istotę tego czasu. Co tak naprawdę jest treścią tych świąt? Nie jest to spotkanie z rodziną, choć to święta rodzinne. Nie są to prezenty, choć miło je otrzymywać. Nie są to nawet bogate tradycje, których w Polsce mamy wiele. Istotą Narodzenia Pana Jezusa jest świętowanie Jego urodzin, wielkie święto nadejścia Emmanuela – Boga z nami.

Bóg przychodzi do nas niejednokrotnie inaczej niż sobie to wyobrażamy. Ot, może przyjść w osobie ubogiego czy bezdomnego i zasiąść do naszego wigilijnego stołu. Przecież tradycyjnie zostawiamy puste nakrycie dla niespodziewanego gościa. Problem w tym, że często tradycja nakazuje by to nakrycie pozostało puste. Przecież to powtórka historii sprzed 2000 lat, gdy nie było miejsca w Betlejem… A może warto w tym roku zatroszczyć się, aby ktoś usiadł do stołu na tym „tradycyjnie pustym miejscu”? Przecież jest tyle osób żyjących samotnie, chorych, ubogich bez szansy na wigilijną wieczerzę. Może wtedy jedynym co przypomina wigilię jest biały opłatek łamany z bliskimi na odległość. To są ludzie żyjący obok nas. Może warto zmienić tradycję pustego miejsca na miejsce zajęte przez Chrystusa? Mówię o tym, bo coraz częściej słyszy się o niechrześcijańskiej praktyce oddawania na czas świąt ludzi starszych i schorowanych do szpitali, aby jak to czasami określają, „nie psuć świąt dzieciom”[1]. A co w takim przypadku z przykazaniem „Czcij ojca swego i matkę swoją”? Przecież nie przestaje ono obowiązywać także w święta, co więcej właśnie wtedy jest szczególny czas realizacji tego zobowiązania.

ero-crasDrodzy bracia i siostry!
Ostatnie dni adwentu to Nowenna do Bożego Narodzenia. Śpiewamy tam tzw. Wielkie Antyfony. Jest to swoista odpowiedź Boga na wołanie, jakie zanosimy do niego mówiąc „Marana tha!” (Przyjdź Panie Jezu). I co ciekawe, pierwsze litery tytułów mesjańskich tam użytych w języku łacińskim czytane od końca tworzą wyrażenie „Ero cras”, co znaczy „będę jutro”.

Moi drodzy, Chrystus przyjdzie. Święta w Twoim życiu też się odbędą, ale czy będzie to Boże Narodzenie?

[1] http://gosc.pl/doc/2288547.Smutne-zjawisko-nasila-sie [20.12.2014]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.