Homilia: Wtorek XXVI tygodnia zwykłego (30.09.2014)

DSC_3316

Gdy dopełnił się czas wzięcia Jezusa [z tego świata], postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich? Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka.
(Łk 9, 51-56)

Drodzy bracia i siostry!

Jak dalece musi uwidocznić się obłuda tego świata? Ile czasu musi upłynąć aż zaczniemy nazywać dobro dobrem a zło złem bez względu na to, kto to robi.

Przykład tego widzimy w dzisiejszej Ewangelii, gdzie jak słuchaliśmy, Jezusa nie przyjęto do miasteczka samarytańskiego, bo zmierzał do Jerozolimy. Gdyby szedł gdzie indziej, z pewnością znalazłby właściwe miejsce na zatrzymanie. Ale jedynym powodem był cel Jego podróży. Dziś nazywa się to ładnie słowem dyskryminacja. Pan Jezus był dyskryminowany. I tak dzieje się do dzisiaj, bo w imię walki z dyskryminacją mniejszości ogranicza się prawo większości. W mediach co pewien czas odżywa temat tzw. prawa do aborcji dzieci chorych. Co za tym idzie. Dziś człowiek może być zabity, nie przyjęty do domu swoich rodziców (sic!), tylko dlatego, że może być chory. Czy to się różni od sytuacji opisanej w Ewangelii?

Tak się dzieje, gdy człowiek uwierzy w to, że może być jak Bóg i decydować o losach drugiego człowieka. Ale takie myślenie nie ominęło także i grona apostołów, którzy uzurpując sobie władzę nad światem, pytali Jezusa: „Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?”. Zapomnieli jednak, że dostali moc od Chrystusa, ona nie była z nich. Co więcej, Jezus udzielił im mocy, aby uzdrawiali chorych, wyrzucali złe duchy i głosili dobrą nowinę.

Dobrze, że przynajmniej Pan Jezus jest łagodny, cierpliwy i miłosierny. Bo gdyby wszystko zależało od nas, już dawno w imię sprawiedliwości na świat przyszłaby zagłada. Dlatego na pytanie tak często stawiane, szczególnie przez programowych ateistów „gdzie wtedy był Bóg?”, należy odpowiedzieć słowami wyrytymi pod pomnikiem Walki i Męczeństwa na Majdanku: „Ludzie ludziom zgotowali ten los”. I taki sam los dziś gotuje się kolejnym ludziom. I tak jest za każdym razem, gdy człowiek czyni się równym, albo większym od Boga. Widzimy to w Syrii i Iraku, gdzie nasi bracia chrześcijanie są prześladowani. I widzimy to za wschodnią granicą. Módlmy się, aby każdy z nas starał się odnaleźć swoje miejsce na świecie i wypełniać zadania, które zostały nam powierzone w duchu Chrystusowej Ewangelii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *