Homilia: V Niedziela zwykła, Rok B (8.02.2015)

DSC_9946Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.
(Mk 1, 29-39)

Umiłowani w Chrystusie Panu bracia i siostry!

Chyba nie ma wśród nas człowieka, który nigdy by nie chorował. Niezależnie od tego, czy naszą największą dolegliwością była gorączka, grypa czy poważne schorzenie, choroba zawsze nas ogranicza.

Doświadczenie choroby jest również ukazane w Piśmie świętym. Słuchaliśmy dziś skargi Hioba, który był dotknięty trądem. Trudno mu znaleźć sens cierpienia, które nie opuszczało Go nawet na chwilę. Także w Ewangelii widzimy teściową Piotra, którą trapi gorączka. Gdy tylko Jezus się dowiedział o jej chorobie, podszedł do niej i uzdrowił. Bardzo szybko przy drzwiach domu w którym przebywał Mistrz z Nazaretu zebrało się mnóstwo chorych, którzy liczyli na uzdrowienie.

Jezus nie zawiódł: uzdrowił wielu, nie wiemy czy wszystkich. Ale czy taki był cel misji Chrystusa? Czy Jezus przyszedł na ziemię, aby uzdrawiać? Jeszcze w nocy Pan Jezus wyszedł na pustynię, aby się modlić. Wiedział doskonale, że Jego moc wypływa z relacji z Ojcem. Spędzał na modlitwie wiele czasu mimo tak licznych spotkań z ludźmi.

Podążyli za nim Apostołowie namawiając do powrotu, mówili bowiem: Wszyscy Cię szukają! Ale zastanówmy się, czy szukali Jezusa czy tylko Jego znaków, uzdrowień, nadzwyczajnych wydarzeń? Jezus nie pozostawił złudzeń ukazując cel swojej misji: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem”. Przyszedł na ziemię nie po to, aby uzdrawiać, ale po to, aby ogłosić prawdę o Miłości Boga. Cuda miały jedynie potwierdzić wiarygodność głoszonych nauk. Chrystus nie uzdrowił wszystkich chorych w Palestynie swojego czasu, ani tym bardziej nie uodpornił wierzących w Niego od chorób, ale przyniósł orędzie zbawienia.

Pan Jezus jest nade wszystko lekarzem duszy. To jest przede wszystkim przestrzeń uzdrowienia przez Boga. W Psalmie responsoryjnym śpiewaliśmy: „Panie Ty leczysz złamanych na duchu”. Z kolei Aklamacja przed Ewangelią brzmiała: „Jezus wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby”.

Drogi bracie i siostro, czy wierzysz w to, że Jezus może uleczyć Twoje serce tak mocno zranione przez grzech? Przecież każdy mój i twój grzech już wziął na swoje ramiona i zaniósł na Golgotę. On jest tym, który pokonał śmierć i grzech. Jest tym, który chce Ciebie uleczyć. Wielokrotnie byłem świadkiem jak Jezus uzdrawiał serce człowieka. Wystarczyło jedno słowo, czasami oddanie jakiejś sfery życia Bogu, a On natychmiast wchodził w przestrzeń ludzkiego życia ze swoją łaską.

Pomyśl proszę, z czym dziś przychodzisz do Jezusa na tę Eucharystię? Może zawierzasz Mu swoje małżeństwo, dzieci, rodzinę, może prosisz Boga o jakąś szczególną interwencję. Może prosisz o pomoc w znalezieniu pracy, a może tak zwyczajnie jesteś na tej Mszy świętej z przyzwyczajenia. Tak czy inaczej, dobrze, że jesteś. Jezus wyszedł od Ojca, aby nauczać, głosić Dobrą Nowinę o zwycięstwie życia nad śmiercią.

Jak zatem wygląda nasze życie w odniesieniu do Chrystusowego posłania? Kiedy widzimy człowieka chorego, ogarnia nas współczucie, szukamy sposobu aby ulżyć cierpieniom. Potrafimy włączać się w akcji charytatywne mające na celu pomoc w leczeniu innych. I dobrze, że tak jest. Ale jednocześnie jesteśmy obojętni na chorobę naszej duszy. Każdego dnia jesteśmy świadkami choroby, a nawet umierania duszy człowieka, co dokonuje się przez grzech. Ale z tego powodu już tylko łzę uroni matka, która widzi upadek swojego dziecka.

Jezus jednak przyszedł, aby uzdrowić Twoją duszę. Drogi bracie i siostro, twój i mój grzech już został zwyciężony przez miłość Chrystusa, która zaprowadziła Go na Krzyż, gdzie odkupił każdy z naszych grzechów. Po zmartwychwstaniu, gdy ukazał się Apostołom powiedział: „Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, będą im odpuszczone, a którym zatrzymacie, będą zatrzymane”.

To posłannictwo Jezusa jest ciągle podtrzymywane przez sakrament pojednania i pokuty. Jezus doskonale zna nasze dolegliwości grzechowe, ale chce byśmy z ufnością przyszli do Niego i opowiedzieli o chorobie swojej duszy, o swoim grzechu, zranieniu jakiego doznaliśmy w swoim życiu. Owszem, niejednokrotnie towarzyszy temu lęk, wstyd czy odwieczna niechęć do spowiedzi. Ale czy idąc do lekarza nie mówimy wprost o swoich dolegliwościach, czy nie zgadzamy się na każde, także bolesne badania. Będąc chorzy przyjmujemy konieczne lekarstwa, które nie zawsze najlepiej smakują. A jednak tak trudno nam skorzystać z odpowiedniego lekarstwa na chorobę duszy…

Ksiądz Tadeusz Dajczer w swojej książce „Rozważania o wierze” ukazuje działanie sakramentu pojednania i pokuty „Upadek, jakim jest grzech, który jest przerwaniem więzi z Bogiem, jest jakby przecięciem symbolizującego tę więź sznura. Kiedy jednak przepraszasz Jezusa i wracasz do Niego, to ten sznur jest z powrotem zawiązywany. Po zawiązaniu powstaje supeł, ale sznur staje się krótszy i ty jesteś bliżej Pana. Twoja wina staje się szczęśliwą winą” (s. 83, wyd. V). Nie znaczy to, że aby być bliżej Jezusa trzeba więcej grzeszyć, ale żaden grzech nie może być przeszkodą do trwania w relacji z Bogiem. Przeszkoda może być tylko jedna: Twoja pycha, która nie dopuszcza prawdy. A może to jest Twoja największa choroba?

Drodzy bracia i siostry!

Jezus wyszedł, aby głosić Dobrą Nowinę. My również jako ochrzczeni jesteśmy wezwani, aby dzielić się swoim doświadczeniem wiary. Święty Paweł wypowiedział tę prawdę dosadnie: „biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii”. A Ty, znasz Ewangelię, aby móc ją głosić innym?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.