XIX Niedziela zwykła, Rok A (10.08.2014)

Jak bardzo ufasz Jezusowi?

DSC_4293

Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym.
(Mt 14, 22-33)

Zaufanie jest podstawą w każdej relacji. Również z Bogiem, a może przede wszystkim z Nim. Pójść w nowe, bez żadnej gwarancji nie jest łatwo. Przepraszam, gwarancją jest Bóg. I jeżeli Bóg mówi Ci: „Przyjdź do mnie nawet po wodzie”, to nie licz wyporności, ale idź po wodzie. Ale przecież tak trudno zaufać Bogu wbrew logice. Jest jednak inny problem. Nawet jeśli zaufamy Bogu i pójdziemy, nawet po wodzie, to w trakcie drogi uświadamiamy sobie, że tak być nie może i wpadamy do wody. Ciekawe, że Piotr Apostoł „przyszedł do Jezusa”. Zaczął tonąć po dojściu do celu. Można żartując stwierdzić, że nie prosił Jezusa, aby pozwolił mu jeszcze stać obok siebie. Ale jak stwierdza Ewangelista, „uląkł się na widok silnego wiatru”. Najzwyczajniej na świecie uświadomił sobie, że tak się nie da. I zaczął tonąć. Stracił zaufanie do Tego, który mu powiedział „przyjdź”.

A jak jest z Tobą: Jesteś gotów chodzić po wodzie?

Chodzenie po wodzie. Jeszcze trzeba popracować…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *