Czwartek V tygodnia zwykłego (12.02.2015)

DSC_9195Dlaczego Jezus uzdrowił córkę poganki?

Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu. Wnet bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, upadła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka rodem, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. Odrzekł jej: Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom. Ona Mu odparła: Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci. On jej rzekł: Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę. Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku, a zły duch wyszedł.
(Mk 7, 24-30)

W neofickiej gorliwości tak łatwo nam ciskać gromy na każdego, kto jest inny niż my. Tak łatwo wydawać osąd na każdego, kto nie jest z naszej ekipy. I łatwo jest wyrazić święte oburzenie, że Pan Jezus uzdrowił córkę Syrofenicjanki. No właśnie, przecież to poganka. A jednak ta poganka miała wiarę. Ufała z całych sił, że Jezus spełni jej prośbę. I się nie zawiodła. Dopiero później stwierdzono, że „Bóg nie ma względu na osoby”. Może i nam przydałoby się trochę zaufania i wiary jakie miała ta poganka. Jednak słownik na pierwszym miejscu stwierdza, że poganin to synonim słowa „niewierzący”, a zatem poganka nie była nią naprawdę. Bóg widzi nasze serca i wie, ile w nas niedowiarstwa, a ile zaufania. W tym kontekście przypominają mi się słowa piosenki Jacka Kaczmarskiego pt. „Mury”:

Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk – Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam, ten nasz najgorszy wróg! A śpiewak także był sam

Jesteś jeszcze z Jezusem, czy już jesteś sam?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.