Środa I tygodnia zwykłego (14.01.2015)

DSC_8423Jaki jest szczyt miłości?

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.
(Mk 1, 29-39)

Czytający diakonosa zapewne odpowiedzieliby Jezusowym „nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”… W kontekście dzisiejszej Ewangelii, nieco humorystycznie należałoby powiedzieć, że szczytem bezinteresownej miłości jest… prosić Jezusa o uzdrowienie teściowej. A tak poważnie, to Jezus dziś nie mówi, ale pokazuje czym jest miłość. To bycie dla wszystkich: stawanie się sługą każdego człowieka. Przecież po to przyszedł na ziemię, aby pokazać prawdziwą miłość. I chociaż chodzi swoimi drogami, to nie po to, aby nas unikać, ale po to, by szukać tam każdego człowieka.

Jesteś gotów dać się znaleźć Jezusowi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.