Poniedziałek IV tygodnia Wielkiego Postu (16.03.2015)

DSC_7407Jak Jezus uzdrawia Twoje serce?

Po dwóch dniach wyszedł stamtąd do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.
(J 4, 43-54)

Łatwo jest zwątpić, gdy człowiek dwoi się i troi w modlitwach, czynach pokutnych, a Bóg zdaje się, że milczy. W dokładnie takiej sytuacji był urzędnik królewski, o którym wspomina dzisiejsza Ewangelia. Stawia on wszystko na jedną kartę. Zostawia umierającego syna i szuka Mistrza z Nazaretu, aby prosić o uzdrowienie dziecka. Wydaje się, że mnoży wysiłki, aby Jezus spełnił Jego prośbę i poszedł z nim ocalić życie chłopca. Jezus jakby lekceważąc ojca, w przelocie mówi zdawkowe „Idź, syn twój żyje”. Nie zrobił ani jednego kroku w kierunku Kafarnaum, ani nie sporządził cudownego eliksiru, ani nawet nie machnął ręką w kierunku przebywania chłopca. I tu nasze drogi się rozchodzą. My często mamy żal do Boga, że nic, lub prawie nic w tej sytuacji nie zrobił. Urzędnik królewski uwierzył słowom Jezusa i jego syn został uzdrowiony. Może powodem tego jest nasza niewiara, a może po prostu nie potrafimy usłyszeć Bożego słowa. Jedno jest pewne: Bóg uzdrawia nasze serce swoim Słowem.

Czy przyjmujesz to lekarstwo każdego dnia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.