Sobota XVII tygodnia zwykłego (2.08.2014)

Kto boi się Jezusa?

DSC_8471

W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają. Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wrzucić do więzienia. Powodem była Herodiada. żona brata jego, Filipa. Jan bowiem upomniał go: Nie wolno ci jej trzymać. Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę: Daj mi – rzekła – tu na misie głowę Jana Chrzciciela! Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc [kata] i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.
(Mt 14, 1-12)

Nie lubimy, gdy ktoś zwraca nam uwagę. To uderza w nasze ego. Jednak napomnienia pomagają nam skorygować niewłaściwe zachowania i jeśli właściwie je wykorzystamy, pomogą nam stawać się lepszymi. Nie rozumiał tego Herod, którego napominał Jan Chrzciciel. Nie mógł znieść, że ktoś publicznie wyrzuca mu niewłaściwe zachowanie. Dlatego, gdy usłyszał o Jezusie, przestraszył się kolejnych napomnień. Lęk przed Jezusem dotyka tylko tych, którzy nie żyją w świetle i chcą ukryć swoje uczynki. Dla tych, którzy przyjmują prawdę Jezusa Chrystusa nawet krytyka staje się źródłem wzrostu.

Czy jesteś gotów usłyszeć prawdę o sobie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *